Oglądaliśmy jakiś denny film, więc postanowiłam przejść się na miasto.
Spacer się wydłużył, aż do centrum miasta.W pewnym momencie ktoś szarpnął moje ramię.
-Hey Meg, a ty nie w sierocincu??
-Nie, odwal się ode mnie, Jacke!
-Porozmawiamy inaczej, u pani Smith.
-Nie! Puszczaj!- próbowałam się wyrwać, ale nie mogłam. W pewnieij chwili poczułam ulgę. Ktoś mi pomógł, a tą osobą był Harry.
-Nic ci nie jest? Kto to był?
-Nikt ważny, ale dziękuję.
-Choć wracajmy do domu.
Po powrocie do domu, szybko wbiegłam do 'mojego' pokoju. Już sama nie wiem czy to tez pokój loczka czy nie, ale po tym jak mi pomógł to chyba tak. Położyłam się na łóżku i zaczęłam płakać. A jeśli powie tej babie, że mnie widział? Przecież wyszedł i już jest 'wolny'. Wiem, że mnie nie nawidzi. Na pewno powie.
Jacke to był mój wróg w sierku (autorka: sirek- sierociniec według Meg). Nigdy mnie nie lubił, a ja jego. Ciągle się ze mnie nabijał. Ze mnie i z Emily. W końcu wyszedł i już go nie widziałam, aż do teraz. Muszę powiedzieć o tym Em. Ale nie dzisiaj. Muszę ochłonąć.
*Ranek*
O dziwo Harry nie spał ze mną. To i nawet dobrze. Nie było dodatkowych pytań.
Wstałam i od razu podreptałam do łazienki się odświeżyć. Wyglądałam okropnie. Oczy podkrążone, włosy normalnie bez komentarza. Ogarnęłam się i zeszłam do kuchni. Byli tam już Em, Louis i Liam.
-Hey wszystkim! Em możemy porozmawiać?
-Tak, jasne choć do mnie do pokoju. Albo lepiej do ciebie, bo u mnie śpi Niall.
Poszłysmy do mojego pokoju.
-No mów co się dzieje?
-Pamiętasz wczoraj przyszłam i od razu wbiegłam do mojego pokoju c'nie?
-Nooooo...
-To dlatego, że spotkałam Jacke'a
-Co?
-No jak byłam na spacerze, chciał mnie zaprowadzić do tej jędzy. Ale na szczęście Hazz tam był. Emily ja tak nie mogę, żyć w ciągłym strachu. A co jak będęw markecie i ona też tam będzie?
-Nie bedzie, muszę powiedzieć Niall'owi on będzie robił nam zakupy, a poza tym za 2 miesiące będziemy mieć urodziny.
-No właśńie, za 2 miesiące.- tak na marginesie, ja z moją BFF urodziłyśmy się tego samego dnia i miesiąca.
-Poradzimy sobie.- po tych słowach Em poszła powiedzieć Niall'owi, a ja zjeść coś. W kuchni był tylko Harry.Cholera! Będę musiała mu powiedzieć. Nosz...
-Hey!
-Siemka- jakby nigdy nic, odpowiedziałam chłopakowi.
-Nie spałem wczoraj w twoim pokoju, bo widziałam w jakim jesteś stanie.
-Noooo boooo......- nie za bardzo chciałam mu to powiedzieć.
-Jeżeli nie chcesz mówić to nie mów, ale pamiętaj mi możesz wszystko powiedzieć.-widziałam, że posmutniał więc postanowiłam mu to powiedzieć.
-No dobra powiem ci, ale nikomu nie mów... choć do nas do pokoju.
Poszliśmy do nas do pokoju i usiedliśmy na łóżku.
-A wiec... chicałam ci na początku powiedzieć, że to co dla mnie zrobiłeś było super. I pozwalam ci 'mieszkać' ze mną w tym pokoju. A druga rzecz to był Jacke. Bo widzisz razem z Em jesteśmy z sierocińca i uciekłyśmy. On wyszedł chyba pół roku temu, ale mnie nie nawidzi i chce mi zniszczyć życie, więc za wszelkoą cenę chce mnie tam znowu wpakować. Ale tu nas nie znajdzie, ale nie możemy stąd wychodzić. Jak ukonczymy pełnoletność to wtedy się odczepi.- w połowie rozpłakałam się jak małe dziecko, ale nie daję już rady. To wszystko za wiele. Najpierw rodzic mnie zostawiają, potem ten jeb**y sierek, a teraz Jacke. Dlaczego ja?
-Przepraszam, rozkleiłam się jak mała dziewczynka.- Hazz wytarł moje łzy i pocałował mnie. Na początku odzwajemniłam go, ale potem odsunęłam się
-Przepraszam, nie powinniśmy.
-Rozumiem, poczekam jak będziesz gotowa.
*** Perspektywa Harry'ego***
Niechto cholera! Po co ja to zrobiłem?! Przecież przed chwilą powiedziała coś tak dla niej ważnego, a ja głupi ją pocałowałem.
-To może ja już pójdę?
-Nie, zostań. Oczywiście jak chcesz. Nie bądź na mnie zły. Po prostu nie umiem.
-Dobrze rozumiem. Zostanę. To co robimy? Może jakiś film? Polecam horror.
-Dobra, a dlaczego znowu horror? Boję się ich!
-Ale ja cię obronie!- zrobilem figurę wybawiciela i zaśmiałem się. Po chwili usłyszałem jej piękny śmiech. Nareszcie udało mi się ją rozweselić. Bo jak na razie to nie idzie mi za dobrze.
W połowie filmu usłyszałem sms'a.
Po przeczytaniu sms'a zląkłem się i bez słowa wybiegłem z domu.
***Perspektywa Meg***
Nie wiem co się stało. Krzyczałam do niego, ale wybiegł jak błyskawica. Od razu wyłączyłam telewizor i poszłam do Em.
-I co powiedziałaś Niall'owi?
-Tak.
-Nie złość się, ale powiedziałam to Hazzie.
-Nie spoko, wkoncu z nim śpisz!- zaśmiala się, a ja walnęlamm ją poduszką.
Poszłam do salonu i włączyłam laptopa. Weszłam na Facebook'a, Twitter'a i Instagrama.
Nagle zza drzwi wyszedł Harry. Cały był we krwi.
-Co ci się stało?- zapytałam zaniepokojona.
-Nic- chrząknął i poszedł na górę.
Piszłam za nim.....
*********************************************************************
I jak wrażenia? To był dość długi rozdział, będą dłuższe. Po prostu mam wenę.
5 komentarzy= następny rozdział
proszęęęęęęęęęęęę............ daj kolejny :D ja tu umieram......... ja chcę kolejny!!! :D
OdpowiedzUsuń